styczeń23

Śmiechu pełna kieszeń...

dodano: 23 stycznia 2013 przez renia123mala


... "Jest Crun­chips, jest Im­pre­za !!!"... ... a za moich czasów star­czył dob­ry humor... Koniec ze świętowaniem, koniec lepienia, rysowania, wycinania, strojenia fochów Kornelowych, dąsów, telefonów i wina, lampek w ilości opróżnionej butelki, zatęskniłam do codziennych zajęć, tych monotonnych, z rutyną w tle, dla Gabryśka to nic tylko poczucie bezpieczeństwa, Kornela wpadła w obsesję pozytywnego obdarowywania każdej babci, jakby każda była samotna i utęskniona , oczekująca postaci która wręczy ze łzą w oku mały upominek własnej produkcji, tyle dla niej radości, dla mnie duma, dla przyszywanej babci symbol pamięci. Tak przyszywanej babci, mamy dwie, ale jakie to pozytywne wariatki, szalone, pogodne duchem, humorem, bijące na głowę mnie, pewnie i Ciebie, kobietki po osiemdziesiątce, z Zosią można pogadać o wszystkim , i jaka skleroza, jakie choroby: - mówię ci Renia, co rano piedzięsiątka dobrego koniaku, muzyka klasyczna i spacery trzymają mnie przy życiu. Dystyngowana starsza pani, zadbana, delikatny makijaż, włos zrobiony, siedzi latem na fotelu i opala się na słońcu, w tym wieku? kiedyś wpadła ciotka i tak wyszło że skorzystała z balkonu, niemal siłą trzeba było ją wyciągać, takie biło zgorszenie, nie smak a może to brak zrozumienia, czy takiej babci nie należy się w gorący dzionek promienie na piersiach? krzyżówka i lemoniada? babcia to babcia, powinna unikać słońca, szanować się, ubierać kilka kaleson bo tak byliśmy nauczeni, że starsze panie to i pachą starością, siedzą w fotelu i dłubią sweterki dla dzieci, wnuków a nie wywnętrzniają się nikomu...A Zosia? przez balkon cukierkami rzuca w dzieciaków, wpadnie ot tak sobie by zobaczyć, zagadać, a ona cóż, to nie kopia kobiety samotnej, mieszka z synem i żoną...Irena Matuszkiewicz napisała taką myśl: ; Rodzice, stawiając dzieciom wymagania, kształtują charakter, chociaż często ograniczają wolność. Dorosłe dzieci ,stawiając wymagania rodzicom, wyłącznie ograniczają wolność; - wstydzimy się starości, zachowań które są inne niż te znane. A babcie są różne, coraz dalej odbiegają z tymi babinkami w bamboszach, Zosia jak nie jeden demotywator zawstydziłaby kobietę w średnim wieku, tak dbać o siebie daję jej poczucie bycia kobietą. Za to babcia Skończona to odwrotność pierwszej, owszem zadbana jak najbardziej, ale ta bardziej zalatuje optymizmem, Kornelka często leci piętro niżej by z babcią pograć w babinktona, odbijają paletką , małą piłeczkę o ścianę, babcia rusza się jak żbik młody a tu jeszcze pięć lat i setka na karku...Kornela po powrocie jest lekko zdegustowana, na moje pytanie co się stało: - znowu mnie ograła... Za to moja jedyna babcia posiadając rosyjską metrykę , zawsze lekarzy wprowadzała w błąd. - Dziecko w tym wieku trzeba sobie odejmować, a nie dodawać lat, toż to nie wypada... Coś w tym jest, kiedy się jest dzieckiem, marzymy o dorosłości, utożsamiamy się do roli rodzica, nie tylko Koni mieszała po garach, nie tylko ona biegała w szpilkach i nie po Giewoncie, teraz marzy by wyrwać się od mojej kiecki, dyskoteki, kosmetyki, lata piękne a dla nas rodziców jeden wielki strach...też tak miałam, czekałam za osiemnastką jakby sama ta data miała spowodować przyrost owłosienia w miejscach nie dostępnych dla słońca, jakby moje prawa wypisane były na czole i jakże oczywiste...a tu oprócz faktu iż legalnie mogłam palić, pić, bawić się na imprezach, przyjmować obowiązki i odpowiedzialność nadal siedziałam w portfelu tatusia...zaczęłam pracować w pubie, mieszałam drinki, lałam piwa, pierwsza kasa, pierwsze realne zakupione za własne rzeczy, oderwało mnie to od rzeczywistości, taka piękna wydała mi się nie zależność. A dziś jak pytają się o lata, odpowiadam: - kobiety o wiek się nie pyta, ale o datę urodzenia jak najbardziej. Ktosiek pociesza się że wyglądamy godnie, bo godnie to się starzeć, bez przesady, wiem on mnie kocha z tymi paroma zmarszczkami, one niby nie przeszkadzają, ale jednak te lata ubyły...przestałam zatruwać siebie pytaniem, a może lepszy, mocniejszy podkład zakryje te nie doskonałości...tylko ja i tapeta, coś jakby nie na równi, na pochyłej jak najbardziej...jest dobrze jak jest, najważniejsze że człowiek się akceptuje, kocha tę powłokę...mimo iż ciało nie takie sprężyste, nawet kolor oczu mi się zmienił, jakby ...koleżanka wpadła na pomysł: - Reńka na twoje kłopoty gastro to tylko zumba... Zumbuję, skaczę do muzyki a taki mam zamiar rozkręcić swoje zakwasy, leniwe trawienie. Biel zimy jest uroczy, może cieszyć taka biała poświata, jednak jaka leniwa jestem, ile mi się chce a na ile muszę się zmuszać...trza budzić ciało do działania, witam nowy dniu. Mały otwiera oczka, patrzy w skupieniu na mnie, kwitnie wielki uśmiech i buziak, po czym z siłą swego głosu oznajmia: - mniam mniama! Czyli wracamy do normalności.  


photo
Moja pierworodna: A na deser? 1 kg Two­jego uśmie­chu ze szczyptą mo­jego hu­moru zmie­szam z Twoimi po­całun­ka­mi, aż do ut­worze­nia się błogiego stanu. Pod­grzeję at­mosferę, a gdy ser­ce na­bie­rze tem­pa, do­dam 2 kg szyb­kiego oddechu. A na ko­niec szepnę Ci: Dzień dob­ry, kocham Cię! Zdjęcie pochodzi z notki Śmiechu pełna kieszeń...


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy