luty10

Zaręczyny...

dodano: 10 lutego 2013 przez renia123mala


Wiedzieliśmy że ten czas i moment nadejdzie, nadszedł - najpierw dorosła, niespodziewanie za szybko, człowiek nie mógł się nacieszyć, nią , tym że ją ma, nawet jak na macochę przystało, pasierbica pokochała z siłą macochy, razem powielały wspólne pasje, rozmowy do rana, cóż tak życe ułożyło się i nikogo nie można było winić że matką bez przygotowania stałam się kiedy Daga miała 10 lat, własne podejście do życia, świata, nie było jej winą że związek jej rodziców wypalił się do końca, nie było co ratować, gasić ni podsycać...postanowili uratować szacunek do siebie, nie walczyć i wyrywać sobie wlosy z głowy w pogoni za rozszarpywaniem majątku, stwierdzili że dziecko święta, inteligętna osoba oszczędzą sobie, robienia w jej oczach za idiotów, stanęli na głowie by dziecku oszczędzić , bólu rozstania, tym bardziej że często zdarza się że dziecko traktowane jest jak karta przetargowa...ona na karte nie zasłużyła, trzeba było z nią pracować, tłumaczyć i pokazać że nic się nie zmieniło...tak oto z jedynaczki po 24 latach zyskała rodzeństwo które ma na jej punkcie fioła, gdzie dla Korneli jest żywym przykładem najkochańszej siostry...która z matmą posiedzi, anglika wytłumaczy...Zaręczyła się, czyli jedną nogą jest Daniela, po studiach ma zamiar wyjść za mąż...leci czas, czyli co...odchodzi, wyjeżdża do Norwegii robić doktorat, zadzwoniła di Ktośka krzycząc do słuchawki:

 

- Tato zaręczyłam się, Daniel wpadł z bukietem róż, pierścionek mi wręczył, założył...powiedz Reńce...

 

Powiedział, przekazał, fajnie że tak wszystko układa się jakby tego chciała, zapisała...jak nie którym wszystko idzie jak z górki, łatwo i przyjemnie, to tylko tak wygląda z boku, ona ryje po nocach by ukończyć te dwa kierunki, sesja trwa i ma się dobrze, nie mam czasu przyjechać, na nic nie mam czasu tłumaczy. Nie przeszkadzamy, niech się uczy, żyje...ale ten czas dokąd on gna? jedno co mogę powiedzieć że nie jesteśmy standardową rodzinką, ale wszystko w niej dziwne splata się ze sobą , stąd ta więź, ja nie myślę kategoriami ona, jej, ona jest nasza, zawsze dom i rodzina jest otwarta i zapraszająca:) oj musiało dużo przelać się wody, zlecieć kartek z kalendarza byśmy były tak za sobą, by wiedziała że nigdy nie miałam celu by ją z ojcem poróżnić, ja często do niej dzwonię, gadamy, nie wchodzę w butach tam gdzie mnie nie chcą, taka przez lata obrana taktyka, sprawia że nie jestem winna, nie wkszaniam się bo przecież sama bym tego nie zniosła, dobrej rady obcej baby...Kornela uwielbia ją, zyskała siostre, ma ciocię i do nie dawna kota Puszka...


photo
Moja piątka.: Bycie macochą w cale nie musi się kojarzyć z bajkami... Zdjęcie pochodzi z notki Zaręczyny...


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
MamaNaEtacie 10 lutego 2013 MamaNaEtacie napisała:

No gratki gratki:-D może za chwilę dowiesz się że będziesz babcia? Hehehhehe to by było!


zgłoś
renia123mala 10 lutego 2013 renia123mala napisała:

No właśnie 34 letnia babcia hahahaha