wrze.24

Rak...

dodano: 24 września 2013 przez renia123mala


...Umiera mój teściu, ojciec, dziadek, a jeszcze zięć...dokładnie rok temu przechodził operację żołądka, gdzie chirurdzy wyrzucili mu połowę wnętrzności, on miał nadzieję że jakoś to będzie i my myśleliśmy że facet silny to uniknie najgorszego...spreparowali mu z jelita cieńkiego żołądek, przełyk połączyli z krtanią i teraz po roku leżąc w tym samym miejscu z którego usłyszał rok temu diagnozę o guzie w tym usłyszał ponownie - przeżut! na krtań, na to połączenie, na brak nadziei, bo już żaden najlepszy chirurg, specjalista, nie podda go zabiegowi, w tedy miał zawał, teraz boją sie że umrze na stole...żyć ze świadomością posiadania paru miesięcy, dla nas szok bo czuł sie dobrze, albo sie nie skarżył, albo faktycznie stan sie takowy utrzymywał w miarę bo w miarę ale leciało, a teraz człowiek stoi nad przepaścią i co ? sumuje, było warto, trzeba było tak, a nie siak, smutno jakoś i ta świadomość że co teraz można, strzykawka i morfina, uśmierzacz bólu, świadomość że przeżyło się życie i co żałowało, a chciałoby sie tyle? a jeszcze? dla nas smutek...jak wytłumaczyć nawet takiej 9 - latce co to znaczy śmierć, kim, czym jest rak? dla jej wyobrażenia to podwodne zwierze które niespodziewanie w śpiku wtargnęło i wlazło przez otwarte usta do ciała, że dlaczego nikt go nie wyjmie, nie pozszywa, nie zagoi...chciałoby się tak po prostu a tu co? nie moc, bezradność, jakoś tak źle, nie wygodnie, jakby RATUNKU! miało co zmienić...Będąc małą dziewczynką widziałam swojego dziadka który zmarł na raka płuc ...jego mękę, uśmiech przez łzy, ostatni papieros na sali szpitalnej bo zachciało mu się ostatniego ćmika, jego wybacz synu do mego ojca...moje dziewięć lat i zero odpowiedzi mojej matki na zadawane pytania, dziwny to dzień, taki pomieszany w wiele pytań, bo każdy ponoć ma raka, nie groźnego i tego co wysysa, a co byłoby gdybyś Ty mamo miała raka? nie wiem odpowiadam...nie zastanawiam sie, dlatego chyba to prawda że trzeba żyć i czerpać to życie garściami, nie zamartwiać się na zapas, nie wyróżniać, nie dzielić...a cieszyć sie jak dziecko - tylko jak to zrobić, odjąć, odessać sobie mózg, myślenie...




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
sabinacate 24 września 2013 sabinacate napisała:

Rozumiem Cie az za dobrze, bo tez w rodzinie mialam przypadek tej choroby. Diagnoza- rak jelita grubego, pozniej przerzuty i po trzech miesiacach koniec. Z tym nie mozna sie pogodzic i ciezko samemu sobie wytlumaczyc, czemu tak musi byc, a co dopiero dziecku!


zgłoś
meipu 24 września 2013 meipu napisała:

Reniu! Ściskam Was z całych sił!
Wiele chciałabym powiedzieć, to życzyć pragnę Wam Szczęścia i Radości, z każdego dnia, jaki jest wam dany wspólnie.

.


Pokaż pozostałe komentarze 2 ›
zgłoś
meipu 24 września 2013 meipu napisała:

Cieszcie się każdym dniem, by było ich jak najwięcej - tych wspólnych, radosnych, bez cierpienia i bólu.


zgłoś
renia123mala 25 września 2013 renia123mala napisała:

Dziękuję dziewczyny za wsparcie, to dla mnie wiele znaczy .:)