listopad28

Tofik

dodano: 28 listopada 2013 przez renia123mala


Kiedyś dawno temu, kiedy miałam lat naście bycie matką skakało gdzieś tam myślą kudłatą w przestworzach jako coś nie realnego, w raz z siostrą byłyśmy w posiadaniu stworzenia, przecież tyle się mówiło o domach które posiadały koty, psy i inne stworzenia, a myśmy były w posiadaniu tych ostatnich bo i pijawki hodowane i pająki nie koniecznie tarantule ani czarne wdowy były ozdobą naszych pokoi to jednak chomiki, rybki, węże ratowane od biedy jak wróble które wykaraskane z przygód o życie znajdowały blokowy szpital na trzecim piętrze, wracały na wolność...Jednak byłyśmy w posiadaniu do sentymentu Tośki , czarno białej świnki morskiej rozetkowej, gatunek mało znany a jednak nie przypadły mi do gustu ślizgio - ulizane stworzenia o długich pazurkach, ta cieszyła sie nie tylko sławą ilekroć ktokolwiek nasodwiedzał był zachwycony, uraczony i ciekawy a co to takiego za tego kłaka spoglada, Tośka miała cechy psa, owszem i ona była w posiadaniu klatki o pięterku gdzie na kocyku spała smacznie to jednak klatka zawsze była otwarta na oścież bo ilekroć Tośce zachciało sie spacerować ta maszerowała najpierw do kuchni gdzie tam miała miseczki postawione i na ziarno i na owoce, plus woda, potem maszerowała po pokojach kłikając przy tym zabawnie, nikt jednak nie przewidział że Tośka nam sie okoci, a była coraz grubsza, cięższa i bardziej przypominała miniaturową maciorkę niż słodkie stworzenie. Któregoś dnia zniknęła i wróciła po niewczasie z towarzyszką życia a swoją córcią Zośką która była odmieńcem, biało czarno, ruda z kłakiem którego można było czesać, wiązać kitki, jednak Zośka trafiła do rąk zacnej koleżanki która postanowiła nauczyć pewnych zasad dotyczących życia i zwróciła Zośce wolność jako taką zapominając o tym że posiada piec kaflowy, nie pytajcie co było z ów świnką na pewno poszła z dymem i żal nas ogarnął niebanalny...Natomiast Tośka żyła w najlepsze, rok, dwa i pięć, potem osiem, zestarzała się, zesiwiała , nadal reagowała na kroki ojca z piskiem niesamowitym ilekroć wchodził z pracy po schodach...któregoś dnia Tośka dorwała się do reklamówki, nie wytrzymały jelitka ciśnienia, nie przetrawiła nie przetrawionego i tak zakończył jej się żywot w naszym domostwie , chociaż historia mogłaby mieć inną puente: poznałam w tym czasie Ktośka, zakochana po uszy, świata jak to dwudziestolatka nie widziałam, świnka poczuła chorobliwą zazdrosć że już nie była oczkiem i pępkiem w głowie pańci i zeszła z tego świata na łąki umajone gdzie dopadła do koniczyny, słodkiej trawy i soczystych mleczy, wolę zatracać myśli w takim rozumowaniu niż wiedzieć że folia powaliła moje stworzenie o które dbałam czasem z przesadą... Tofik za to jest facetem który dużo potrzebuje, żarcie dostaje raz dziennie ale czego tam nie ma, poza tym już biega po mieszkaniu pod naszą szczególną uwagą, prezent zeszłoroczny od Mikołaja dla Kornelki trafiła bardziej pod nasze skrzydła, bo raz że alergia powala małą na sierść to gdyby patrzeć na jej zainteresowanie zwierzem dawno opuściło by ziemski padół, kolejne dziecko trafiło pod skrzydła matczyne a że matka jest - niestety - nadgoriwa, nadopiekuńcza świniak mi sie zapasa...może trafi się jakiś przepis na świnkę morską w sosie słodko kwaśnym? zna ktoś?

A skoro wzięło mnie ostatnio na wspominki bo ilekroć idziemy w odwiedzimy niesie to ze sobą szmat ; tego co było ; wiadomo także że Kaśki wszelkiego kalibru ostatnio obchodziły imieniny tak i my spóźnieni ale szczerzy w swoich zyczeniach odwiedziliśmy babcię , która przy parzeniu herbaty zaszczyciła nas albumami i starymi fotgrafiami z lat jej młodości, rodziny której mało co znam, a z tego ów powodu że zyją 700 kilometrów za Moskwą, bliżej Sybiru niż cywilizacji, zawsze dziwiłam się jako dziecko dlaczego na każdym zdjęciu czy to dziecko czy starsza osoba na kolanach sadza lalkę, sztucznie upudrowana kukiełkę , taki zwyczaj, jak samowar czy samoogon...moją daleką rodzinę poznałam kiedy miałam sześć lat i później kiedy to wujek Sasza wjechał do domu z tym swoim niezrozumiałym akcentem, ze swoją młodszą i starszą córcią Swietą i Julą , myślicie że sie nie dogadałyśmy? że nie mogłyśmy sie bawić, że siedziałyśmy zawstydzone, strapione? Julka ciągle wyzywała siostrę od ; Swietka piepietka durak ; a ta zawsze jej ; Durak tosz Ty ; ganianego i w chowanego zna każde dziecko na kuli ziemskiej, potem wujek wyjechał i tyleśmy go widzieli...A jedno zdjęcie utkwiło mi w pamięci bo było ono robione tuż po wojnie w 46 roku gdzie odbudowywano miasto własnymi rękoma i nie chłopy, mężczyźni, silna Sowiecka brać a kobity niby słabsza płeć , wątła i mizerna z ręki do ręki podająca sobie cegły stawiała budynki mieszkalne. I te humunta, derki, kapoty, brudne, wyliniałe...ponoć tam, gdzie wychowała sie babcia nie wiele się zmienił, nadal lubią cebulę i czosnek, nadal seta samoogonu chwali sie dobrą sławą...a dzieci piją mleko zimne z lodówki i do tego nie przegotowane, jakże u nas w tej już posuniętej cywilizacji nie do pomyślenia...Więc zaciekawiona nieletnia przygladała sie z całym zaobsorbowaniem osób które spoglądały czasem z zaciekawieniem lub wstydem na oko aparatu, ile przy tym było śmiechu, rozmów, wspomnień ; a pamiętasz ?; pamiętałam lub nie ale babcia zawsze ma wiele do powiedzenia mimo 90 lat tryska energią, humorem i kawałami :

W pociągu w pzedziale jechała rodzina ojciec, matka, córka, syn i strasznie sie kłucili, w tem do przedziału wpadł konduktor i zaczął uspokajać, uciszać towarzystwo, wracając usłyszał jeszcze większy hałas wiec wpada do przedziału i pyta sie dlaczego się kłucą, na to ojciec :

- Panie kochany, ja wracam z delegacji, żona od kochanka, córka się puszcza, syn sie zesrał do tego pociąg jedzie w odwrotnym kierunku.

 


photo
Rozina z za Nowomoskowska, rok 46: ... Zdjęcie pochodzi z notki Tofik


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
meipu 28 listopada 2013 meipu napisała:

My z małych stworzonek chowaliśmy myszkę "ze śmieci" (koło śmieci ją złapałam :D) ale padła bidulka po kilku miesiącach.

Babci życzę Najlepszego - te wspomnienia dawnych czasów - w tym pokoleniu wciąż są żywe ...


zgłoś
meipu 28 listopada 2013 meipu napisała:

Ciekawe jak zareagował konduktor :D