grudzień21

Świątecznie, przedświątecznie

dodano: 21 grudnia 2013 przez renia123mala


Coraz bliżej święta a reklama COCA COLI zginęła ta którą nieletnia tak lubiła z Mikołajem, śniegiem i przechyloną butelką z tirem oświetlonym, kolejki w sklepie? co ja wiem o kolejkach, stało sie w latach 70 i 80 po chleb gdzie na końcu dostało sie butelkę octu, ludzie jak się spieszyli tak wędrują z celem i bez, ja mam pracę, komputer i rozjechaną maszynę, chłopaków i radość przedświąteczną bo tyle trzeba zrobić a tutaj jak na wyścigach bo Kowalska już kapusty nakwasiła, a tamta z pod czwórki...znacie to zapewne, łazimy między stoiskami i z kartką w ręku wybieramy to co potrzebne, empatia, magia, czar...tak wszystko z nutką kolęd na ustach, bo w żłobie leży i mięso po przecenie, bo karkówka i szynka ( to nie wielkanoc a nóż widelec się przyda ) , kasa zapchana, stres, nerwy, słowa co same się na usta cisną, co roku to samo, ludzie co to liczą, przeliczają, wydawają, bo prezenty, bo wszystko się przyda ...karp...w tym roku dylemat zabicia ryby ( bo one nie czują, nie boli ) został pogrzebany babcinym pogrzebaczem, niech chociaż jedna nasza rybka pływa żywa - uratowana - w stawie, nie chce brać kąpieli w wannie w której potem patroszyło się karpia co to patrzył wzrokiem kota z Shreka, któremu nie podarowało sie życia a zabrało łuski, ości na szczęście, pieniądze by się mnożyły...wigilja która zbliza się wielkimi krokami straszy głosami zwierzat ( oby Tofik się nie skarżył inaczej przejdzie na dietę ), podsłuchiwanie i pasterka na której byłam parę lat w której jeden pan padł omdlony a drugi puszczał pawie, gdzie znowu tamte puszczał cichacze że niby nikt nic nie czuje, nie widzi, a tamta (!), miała wydech jakby wytrąbiła z beczkę bimbra w głos proboszcza śpiewającego OJ maluśki, maluśki...Święta i rodzinne spędowiska dla gości sama radosć, bo mówię Ci Tereska jakie to wszystko smaczne, pięknie przyozdobione, a Tereska lata w koło stołu i poddyka, częstuje, Józiu woła! - dolej winka, no częstujcie się, dlaczego nic nie jecie , prosze, proszę a w duchu! niech już idą, niech już odpocznę, nogi mi spuchły, kiedy to ja pozmywam, a ten znowu leje i leje tego wina... Święta i choinka na której Anka huśtała się udając Tarzana , ile to było hałasu, krzyku, płaczu, brak choinki i bombki się pozbijały bo to był czas kiedy to ciotka z NRD przywoziła paczki, słodkości, banany i mandarynki, kto to widział pomarańczowe kulki kwaśne...gumy Donald i czekolady, spodnie Levis czysty orgynał a nie takie coś co przypominało sztruks z łatami na kolanach...Święta i kolędowanie, wspólne, przy stole u teściowej, kiedy każdy próbuje pokazać, przebić swój głos, a co! ja nie potrafię? potrafię i tyle z tego że wychodzi kakofonia, ale miło jest, rodzinnie, swojsko, tak jak powinno być tylko barszczyk skapnął na odziewek, tylko żal że czas magii i czar zbyt szybko pryska jak bańka mydlana, dzieci utulone prezentami, przemęczone bo Mikołaj był i wiadomo co z nim, a czy dzieci grzeczne były, a czy zasłużyły na prezencik, a zaśpiewają, powiedzą wierszyk i byle poszedł a ile śmiechu, ile stresu...a potem ciasto i wypad do domu... Święta za którymi się czeka z wytęsknieniem, a mija zbyt szybko...do następnego roku, chwili, postoju w kolejce, kiedy nagle przypominamy sobie o empatii, pomaganiu, wzruszające...Jedynie aura zaskakuje - zakwitły stokrotki, w grudniu po południu.

 


photo
stokrotki grudniowe: ... Zdjęcie pochodzi z notki Świątecznie, przedświątecznie


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy