styczeń2

Wełna nie wełna.

dodano: 2 stycznia 2014 przez renia123mala


Pamiętacie bajkę o Kreciku? czeski film coś jak Sąsiedzi tylko ten pierwszy zawsze miał na uwadze dobro innych a ci drudzy zajmowali się budowlanką...Krecik miał mnustwo lesnych przyjaciół, pomysłów, niesamowicie wyrażał swoje zdanie co doprowadzało mnie do łez, skrajności posiadając dziecię pierworodne w sobie zalewałam się ogromem łez, ze wzruszenia, bezsilności , a jednak nieletnia posiadajac skromne trzy latka doprowadziła płytę do pęknięcia, zarysowania tak uwielbiała czarne - futerkowe stworzenie, zwłaszcza odcinek z serii ; Spełniamy marzenia ; o tym jak przyjaciele postanowili spełnić życzenie Krecika i uszyć mu porteczki. Tak ostatnio nieletnia zażyczyła sobie bajkę o mojej pracy : moja praca dla osób odweidzajacych to jak sen w który wpadasz i nie wiesz czy się obudzisz zaraz czy chwile potem, to jest jak bajka o Spiącej Królewnie która dorwała się do przędzy, krosna, tak wszystko ma swój poczatek na tkalni lub prędzej tam gdzie wytwarza się przędzę z której tkaczki tkają tkaninę, dzianinę. Weźmy przykład takowy : idziesz do odziezowego po koszulke co miało ostatnio miejsce nie dawno, bierzesz 100% bawełny w ręce, oglądasz, stwierdzasz cenę jakżeby niską na produkt Made In China z nadrukiem niby oryginalnym, kupujesz i co się okazuje że przędza z Chin ma tyle wspólnego z europejską co ja z murzynem, produkuje się nie z bawełny rosnącej na terenach tropikanych czy z lnu a wytwarza sie z surowców wtrórnych pobieranych z wysypisk smieci, pierzesz ten towar i okazuje sie naga prawda że to coś albo się skurczyło albo rozciągło ...100 % bawełny nie raz to istne marzenia w dzisiejszych czasach kiedy tyle stawiane na Eko - ma zgrabną nazwę Ekonomia która jest odwrotnością ekologi - bycia trendy, pójścia ku modzie, a robieniem z byle czego coś, w tym przypadku małe Chinolki wiedzą że jak zapchają świat byle towarem, niskiego gatunku ale cenowo pobijając marki świat tak czy tak producenci bedą kupować i tworzyć dzianiny,  tkaniny mydląc odbiorcom oczy wysoką jakością...Krecik miał szczęście bo uszyte porteczki miał pierwszego gatunku , miał orgynalne, nie banalne, swojskie i najlepsze? a tak, płacimy za coś co tę cenę nosić nie powinno, bubel a mimo to nie każdego stać na jakościową odzież która przebija ceną parokrotnie...tak wiec firma moja zajmuje się wyrobem tkanin z gatunku pierwszego a także dzianin, lecą wózkowe, kolorowe, dla dzieci interesujące, budujące ich kreatywne spojrzenie , pastelowe barwy mają przyciągać uwagę, plecaki , nie przemakalne a nawet nie dające się palić co tym samym przywołuje wspomnienia z lat szkolnej ławki. On był jak kazdy chłopak, wszędzie go było pełno, właził tam gdzie nikt nie chciał, nie pragnał ale był tym co dzisiaj nazwę swą posiada w ADHD , jego nadpobudliwośc była spędzeniem snu z powiek nauczycieli, ciągłe uwagi, spotkania rodziców z wychowawcą, poza tym któregoś dnia On przyszedł do szkoły i zamiast na lekcje poszedł na boisko szkolne gdzie tam rozpalił gorajkę z ksiażek i przyborów szkolnych , plecach się zadymił, rozbłysnął płomieniem, ksiazki dały efekt małego Piromana i tyle co zostało to garść popiołu...dzisiaj On nie podpaliłby plecaka, chociaż go ratując od spalenia, jest tyle tkanin, szyfonów, barw i kolorów że często matka pamięta czasy kiedy to sąsiadka jeżdżąc w czasach PRL -U, do NRD sprzedając podomki, fatałaszki, przywoziła tkaniny o których można było pomarzyć, dostać oczopląnsu, mamuśka na swoijej maszynie ; Łucznik ; tworzyła nowe trendy, koszulki, spodnie, fasony, zakładki, falbanki, nawet szmaciane lalki które miały odnosienie do nie dostepnej lalki Barbie, która im bardziej zakazanie stała za ladą Pewexu tym bardziej chciało ją się mieć dla siebie , ale nasze Mańki miały mięciutkie kubraczki, wełniane włoski, oczka z guzików i usmiech z nitki :) potem mama doszywała kolejne ubranka, sukienki, spodnie, i tak bawiłyśmy się w czasach kiedy plastik miał cenę i sentyment westchnień za witryny sklepowej . A dzisiaj? lale , mięciutkie przytulanki, pluszanki, misie i welury ...kolory i barwy, moda...Bajka miała płente że wystarczy chcieć , mieć w sobie pokład kreatywnego twozrenia, myślenia, produkcja i praca może być nie tylko ciekawa, iteresująca ale porzyteczna bo przecież jak człowiek musi się karmić tak musi ubrać się od nitki do kłębka.

Po świętach jak to bywa chciałoby się poleniuchować, tyle czasu stało się przy garach, siedziało przy stole, kilogramy się zachowały jako poświąteczna pamiątka, czas wracać do rzeczywistosci zaczynając rok od Publicznej biblioteki w której poszła pozycja Sarah - Kate Lynch ; Dom córek ; opowiadający o życiu córki zajmującej się winnicą w spadku po zmarłym ojcu, gdzie tym samym dowiaduje się że ma dwie siostry o których istnieniu nie ma bladego pojęcia i tak zaczyna sie historia bohaterek...zapraszam na wieczorne biesiadowanie przy lampce wina plus kilka kartek powieści. Wieczór zaplanowany na nocnej zmianie...czas wracać do obowiązków.

W marze­niach ser­ca nie is­tnieją gra­nice, żeby tyl­ko rzeczy­wis­tość tak często nie mówiła: sprawdzam...

 


photo
Stokoska dzianina wózkowa...: ... Zdjęcie pochodzi z notki Wełna nie wełna.


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
bozusia 2 stycznia 2014 bozusia napisała:

naciągnę na grzbiet swą bawełnianą piżamkę i napiję się domowego wina ;)


zgłoś
renia123mala 2 stycznia 2014 renia123mala napisała:

Masz rację a ja porobię ciut wiecej tej bawełny :)