luty18

I sandał...

dodano: 18 lutego 2014 przez renia123mala


Czasem tak jest, ja tak przynajmniej mam że przechodzę ; dzień świstaka ; kiedy robię wszystko i nic, czyli próbuję łapać pięć srok za ogon i kończę na tym że nie łapię żadnej, że nie posiadam nic, mało tego urobię ręce po łokcie, łeb mi pęka od nadmiaru obowiązków które poczęte i nie ukończone stanowią nie lada problem dla innych...deja vu to jakbym oglądała film w zwolnionym tempie z własną rolą główną, taka sztuka, rola jednego aktora, wtorek i dzień ukończony w pracy tygodniowym uwijaniem się tu i tam, by wpaść do domu i ...zakasać znowu rękawy , kurze, robota głupiego, ciągle się reaktywuje, wyłazi, mnozy, dzieli, a ja chodzę usuwam ślad szarzyzny po to by za dwa dni robić dokładnie to samo...odkurzam, piorę jak przystało na matkę co dwa dni, wieszam, składam, dzieciaki w tym czasie pomagają, czasem wygląda to tak jakby robiły całkiem na odwrót , ja ogarniam a reszta wraca na swoje miejsce czyli  ; gdzie popadnie ; Weekend w tygodniu czyli brak weekendu, niby odpoczynek od pracy ( miesiąc byłoby mało ), ale zajęcia inne, alergolog czeka się kłania , potem Kornelkowa dysleksja, wywiadówka i jak sie rozdwoić? znowu od pani pedagog usłyszę dalekie od słów pocieszenia, nie wiem czy pani nauczycielka ma w zwyczaju krytykować wszystkie dzieci ; bo ale ; zawsze się znajdzie, czy taki jej typ urody? znowu rodzicie ; oleją ; sprawę komunii, bo jak jedna mama tłumaczy się brakiem czasu ( a kto go ma? ), stertą zajęć wiec czy znajdzie czas na własne dziecko by przygotować je do tak wielkiej ceremonii, a może też zapomni wysłać dziecko do kościoła...mieliśmy pecha trafiając do trójki klasowej, być skarbnikiem to nie tylko obowiązek zbierania ; datków ; ale użeranie się z rodzicami, bo nie wpłacają na czas, bo uciekają od obowiązków a przecież ja też pracuję, też mam dzieci, też nie mam czasu, a jednak staram sie mieć rzeczy ważne i ważniejsze, staram się wiedzieć co słychać ; w klasowym życiu ; być na bieżąco, ale jak słyszę podejście mam których problemy i kłopoty są bardziej wyrafinowane, wygurowane ręce opadają, przecież ja nie wymyślam cuda na kiju, w końcu chodzi o ich dzieci, dobro, święto...szkoła wróciła i wszelkie ; bo musisz ; ; bo trzeba ; ; nie zapomnij ; byle do wakacji...

Ciągle coś, ciągle gdzieś...nie ma czasu a wieczorem wiadomo , zamiast M jak miłość są łąki umajone...

Czytaliście Immaculee Llibagiza ; Ocalona by mówić ; kolejna opowieśc o kobiecie która wychowana w Ruandzie doświadcza dyskryminacji plemiennej, wojny, rzezi w której ginie cała rodzina, czytam kolejną jej powieść ; Ocalona by przebaczyć ; dalsze losy po masakrze głównej bohaterki, bardzo ciekawa, wstrząsająca na faktach powieść którą polecam.

Pipin puki co szuka wiosny...znalazł ją tuż za blokiem ...przebiśniegi, biedronki a nawet szalejący motyl...żyć nie umierać...jedynie mi głos siadł na wieki wieków i jak to mówią milczenie złotem jest, wiec przemilczę pewne kwestie... Z innej beczki...raz kiedyś nie zawsze mówią tak jakoś, więc matce od czasu do czasu wpadnie do głowy blade szaleństwo i robi psikusy...W pracy tym bardziej wychodzi że ; jakoś tak samo z siebie ; powstają niezłe numery...Idąc z magazynu ; podprowadziłam ; chłopakom wózek...niby to normalka że każdy sobie i innym robi tak samo, ale to jak uciekałam i zbierałam zakręty przechodziło najśmielsze oczekiwanie innych mnie mijających, nie tylko zrywali boki bo tak się kurzyło, ale potem? chłopaki z magazynu wszczęli dochodzenie, wpadli do mnie...brałaś wózek? - Nie... Odwiedziny toczyły sie kilka razy, oni wiedzieli , ja sie wypierałam, na końcu wybuch śmiechu i komentarz - Matka wariatka... Zostało wybaczone, zapomniane a wózek oddać musiałam :)  


photo
Wiosenne klimaty: :) Zdjęcie pochodzi z notki I sandał...


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
bozusia 18 lutego 2014 bozusia napisała:

matka ośmiornica i szalony kierowca rajdowy ;)