marzec8

Pomagamy

dodano: 8 marca 2014 przez renia123mala


Idzie wiosna , czuć ją w powietrzu, w drzewach, w trawie jeszcze tej zgniło zielonej, w rozmowach ptaków, glapy szykują gniazda, gołębie zbierają gałązki, wiją swoje małe ciasne dla swego potomstwa, a matka zakręcona , zapomnana, zakurzona, utkwiła gdzies w maglinie pracy, przyziemnych sprawach a przecież czas najwyższy odkurzyć poły szaf, półek, zobaczyć co dobre a co za małe. I tak powstała mała paczuszka, pudełko ubranek po nieletniej bo tak po prawdzie nie zależy mi na tych ubraniach, nie wyrzucam do kosza bo szanuję ubrania które można wykorzystać, uczę szacunku bo wiem że ktoś je załozy...nie liczę na słowa podziękowania, na pomnik, na medal za zasługi, ot taki dobry gest, takie własne oświecenie że jeśli mogę tak i w ten sposób pomóc to dlaczego nie. Przy okazji znajdują się rzeczy rzucone w kąt, zapomniane...

Pipina szafka zarosła za małymi bodami, koszulkami, skarpetkami które ( zawsze to samo ) leżą czekając aż druga para znajdzie się, wróci i dobierze się w praę...jak to się dzieje ze skarpetki giną? pralka zjada, odkurzacz wciąga, dostają nóg i biorą je za pas? ale zawsze kończy się tak samo, nie ma i szanse marne na znalezienie...A skoro mowa o wiośnie, porządkach, grządkach co czuć w powietrzu palonymi gałęziami, działkowcy robią co mogą by przygotowac ziemię do siania, ogródki zaczynają żyć własnym życiem, a ja mam dylemat komunijny. Niby czas, niby jeszcze troszkę i nie trzeba z wywieszonym jęzorem latać po sklepach, ale...zaproszeń nie mamy a te które widnieją na półkach są niczym wyrwane nie tyle z kontekstu a z lat 90, 80'. Zastanawiam się nad ALLegro i zakupem takich orgynalnych...

Buty, wianek, tort, ciasto...pudełeczka z podziękowaniem za przybycie, a gdzie tutaj reszta, jak kreacja, fryzjer, a niby daleko a trzeba polatać po rodzinie, zaprosić, wyjść z incjatywą i wódki nie będzie. Ja wiem czasy się zmieniają, u tego i tamtej była, pili aż niemal do upadłego, nikt nie zwracał uwagi na to jak to widać oczami dziecka, w końcu to jest święto, przyjęcie sakramentu, jakoś tak nie podoba mi się ta nowa tradycja...więc zostanę przy starej, jedynie winko do deseru, po małej lampce symbolicznej i tyle.

Puki co mamy marzec i kolejna wiosna, odrodzenie, zielono sie robi i matce odbija...robi numery, bawi się nader miło, ludzie wiadomo nie tyle wierzą ale zachodzą w głowę, najpierw matka ogłasza brak majtek, potem bycie w ciązy a na końcu oświadcza rozwód...

Dzieciaki rosną, nieletnia zakatarzona, ledwo widząca, przyszła zwolniona ze szkoły z fochem i miną na kwintę, co sie stało? pani się mnie pozbyła - słyszę gdzieś ot tak...dlaczego? - pytam się.

Kichałam i smarkałam i zamiast na niż dzieciaki patrzyły sie na mnie...rośnie konkurencja?

Następnego dnia przychodzi ze szkoły i oświadcza:

- Mam chłopaka...

Ot tak w przelocie pomiędzy łyżką buraczkowej a łykiem herbaty...

- Kto to?

- Damian a kto...

Takie oczywiste że to Damian, co za Damian? syn kolegi niby ulga ale czy na pewno. Pomyśleć nie dawno ledwo zaczęła budować zdania, stawiać kroki , teraz niby lekkie podpatrywanie z ukosa na płeć przeciwną, zaraz zacznie się bunt , miłości na wieki wieków, wielki wybuch hormonów, nasze rodzicielskie zszarpane nerwy, nie lepiej w takiej sytuacji posiadać syna? Słyszałam taką teorię która chyba lansuje się w takich zadupiach że chłopaki zawsze mają lepiej ( jakby nie patrzeć ), jakby co to zawsze pozostają alimenty, a dziewczyna? nosi na sobie widoczny odcisk jednej nie uwagi, pomyłki, wstydu i hańby, tych wielkich społecznych oczów co to potrafią napiętnować, zalać wstydem, okryć hańbą...czytaliście Ulatowską? nie? to polecam ; Całkiem nowe życie ; na takim zadupiu Irena skoczyła za rada chłopaka z okna bo okazało sie ze dziecko nie koniecznie które było w niej jest jego, że on na własne barki nie weźnie odpowiedzialności za nią i dziecko bo jej nie kocha i nikt go nie zmusza, przeciez on jej nie kocha i niech skoczy z okna...skoczyła...historia o France...takiej dwudziestoletniej dziewczynie która wyrywa sie nad morze a tam spotyka nowe zycie, inne od tego które pozostawiła w domu w którym zmarła mama, tato, poznała nad morzem pana , właściciela pensjonatu i zostaje jego zoną, młodą i nie akceptowaną przez mamę - teściową. A czy któraś teściowa akceptuje swoją synową, partnerkę jej syna w 100 %? raczej żadko, owszem znajdzie się kobieta o wyższym stopniu inteligencji, a reszta są jak stare traktory - jeszcze ciągną? zawsze mają ale, bo dla synusia ich trzeba wypruwać sobie żyły, na pewno? 

Pipin zaczyna mówić, tak wiem powtarzam sie, dla mnie to nie samowite być świadkiem jego gadek szmatek, jakiś wyrwanych z kontektu, z pomiędzy wiersza naszych słów, jakbyśmy mu w papuchę wsadzili...bawi sie samochodem, zajechał koparką i mówi :

- Kulde ale wypadek i kulka wodna co jest?

Owszem matka jest oklęta, mięso nie schodzi mi często z ust ( taka choroba zawodowa pracując z facetami ), taka norma którą staram się kontrolować pomiędzy dzieciakami, więc lepiej użyć kurki wodnej od czegoś gorszego...za to raz trafi w nocnik, dwa razy nie, kręci sie to nasze zycie, każdego dnia uczę się być w posiadaniu chłopczyka który ma coś innego do zaoferowania niż córcia. Tak ona wiecznie blakocze, opowiada, stwierdza, rzuca, buzia się nie zamyka, a wszystko ją ciekawi, budzi zainteresowania, moda ja kręci. Otwiera szafę i grzebie, próbuję, sprawdza, przebiera, ubiera...czyli dziewięć lat i zaraz przerodzi się w dziewiętnaście.

Prosiaki tez dawają radę...jakby nie było...


photo
Dzieciorki :): ... Zdjęcie pochodzi z notki Pomagamy


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy