marzec29

Brak zrozumienia czy za dużo w dupie?

dodano: 29 marca 2014 przez renia123mala


Blogsfera słynie z dzieci szczęśliwych, gdzie się nie spojrzy tam uśmiechnięte, szczęśliwe dzieci, matki które choć padają na twarz ze zmęczenia są spełnione macierzyńsko, od chwili poczęcia do chwili narodzin po każdy etap rozwoju okazywane są uczucia, szczęście które wypełnia sie kielichem miłości. Powiecie przecież to nic nowego, normalka a czy na pewno?

Ona jak każda kobieta chciała mieć dziecko, od chwili dwóch różowych kresek marzyła o córeczce, małej księżniczce którą miała ubierać w bufiaste sukieneczki, okrywać tiulem, czesać w fikuśne fryzurki z przypiętymi kokardami, miała być bo tak sobie wymarzyła, bo tak ginekolog położnik stwierdził, określił i została przypięta karteczka z podobizną płodu jak relikwia tego co miało nadejść , wypełnić lukę w rodzinie dwuosobowej puki co. Ciąża, obchodzenie się z nią jak a jajkiem, dogadzanie, wyczekiwanie i poród, długie godziny poprzedzone bólem, parciem i chwilą która ciągła sie w nieskończoność po to by nareszcie doszło do oczekiwanego momentu. Ostatni krzyk, płacz dziecka i chwila wytchnienia, szczęście, euforia , ciekawość które towarzyszyły od chwili ujrzenia ; JEJ ; w monitorze USG do momentu porodu, konsternacja pomieszana z szokiem, bo co! ktoś zakpił, zamienił JĄ w NIEGO? przecież była ONA, miała być, tak było powiedziane, przypięczetowane pokoikiem wypełnionym potrzebami dla NIEJ, na JEJ powrót i oto stał się kłopot, nie lada problm bo ... Depresja jest czynem nie zrozumiałym, jest uczuciem które zabiera ponoć jasność myślenia, działania, położnicy uważają że to jest spadek hormonów ale jak wytłumaczyć matce że to nie ważne że jest ON a nie ONA, że najważniejsze że zdrowe, piękne, co z tego że zamiast sukienek będzie nosiło dres, koszulę, portki, że zamiast lalek będą samochody, że zamiast delikatności będzie toporne dowody na posiadanie upartego chłopca, a przecież i chłopcy potrafią być delikatne...A ona leży cała w pąsach, łzach, mając pretensje do wszystkich za taki błąd, nie chce karmić dziecka, przebierać, nosić, tulić, o całowaniu bosych stópek nie może być mowy...lekarze wysyłają do psychiatry, rodzina najpierw współczująca zaczyna pukać palcem w głowę, za dużo w dupie słyszy mąż zrezygnowany i bezradny...co dziecko jest winne, gdzie to szczęście na które tak długo czekała... Prenatalne badania dają 99.9 setnych procent na to że dziecko rozwija sie prawidłowo, ostatni 1 procent to jest jedna nie wiadoma nad którą nikt się nie zastanawia bo te pierwsze procenty przeważają nad naszą świadomością, liczymy paluszki, rąk, nóg, jest głowa, brzuszek i kręgosłup, a wiec spokojnie dobiegamy do 42 tygodnia, rodzimy i szok! bo dziecko zdrowe jak w przypadku znajomej okazało sie owszem całe , piekne na swój sposób ale inne, zespół Downa , taki pstryczek od losu, kłopoty z nerkami, z sercem, te oczka i niska koordynacja ruchowa, od pierwszych chwil nie pozwala na zebranie mysli, na radość a powstaje lęk o tą kruszynkę, strach bo nie tak miało być...Myślałby kto że żyjąc w tych czasach kiedy technika lekarska wyprzedziła o tyle czas przeszły że może być mylna a jednak zdarzają sie wypadki, przypadki błędów, nie dopatrzenia, zmian czy to jest niskie doświadczenie położnika? kogo obarczyć winą za depresje, czy pacjentka która pragnie dziewczynkę inaczej by się przygotowała do roli matki wiedząc i będąc świadoma posiadania w sobie chłopca? być może by zaakceptowała, przyzwyczaiła myśl o tym że nie zawsze dostajemy to czego pragniemy, pozostawienie przed faktem dokonanym pozwala na zebranie się w sobie i przyjęcie tego za coś czego nie da sie zmienić a jednak można kochać...Czy depresja jest wymysłem mamusiek które mają za dużo pod ogonem, wymyślają, cudują, po to by zwrócić na siebie uwagę, by pokazać jej bezradność, by każdy mógł się nad nia litować...A może to nie na naszą głowę a specjalistów...Byłam świadkiem leżąc na położnictwie po porodzie stanów różnych, od euforii, zacałowania dziecko po skrzętnie zerkanie w bety, od radości po stan krytyczny kiedy dodatkowym kłopotem był brak pokarmu lub nawał w piersiach, postawa sióstr położnych które są od tego by pomóc, służyć radą, dobrym słowem, akceptacją , stawia przed znakiem zapytania czy jest tak do końca? wystarczy że kobieta ma kłopot właśnie z cycem a już pląsy, dąsy, pretensje bo znowu ; coś ; bo znowu odciąga sie je od kawusi, ciasta, pogaduch...teksty typu: - Nie ma czegoś takiego jak nie mozesz karmić, masz to w głowie, wystarczy chcieć, a nie wymyślać, zaraz przechodzić na butelkę, bo tak jest łatwiej i wygodniej... Nie ma to jak wprowadzić kobietę w stan wyrzutów sumienia, od razu opadają siły, natchnienie, bo uważa sie za gorszą matkę która nie dając cyca jest beznadziejna, bo nie daje dziecku tego co najlepsze, jakby płynące mleko było samą słodką miłością a nie bliskość matki do nie go...położne...ich rady...rodziny rady, mamusi rady, teściowej rady i taka matka wpada w głupawkę, w karuzelę braku zrozumienia bo mąż ...co on może wiedzieć o pieluchach, odparzeniach, wietrzeniu, spacerach...za to jego słowa pocieszenia : - Dlaczego nie zrobisz jak mamusia kazała? Matka pozostaje z maleństwem w domu bo On musi zarabiać, pierze , sprzata, gotuje, w międzyczasie karmi, przebiera, ubiera, myje, dom, telewizor i coraz mniej patrzenia na siebie jak na kobietę, coraz bardziej rzuca sie w oczy jej przygaszony śmiech, wzrok który mówi : - Tak, jestem szczęśliwa... Bo co ma powiedzieć, inne mają gorzej - marne pocieszenie - ale skuteczne , bo daje namiastkę że nie jest sama w tym życiu gdzie ponoć spełniają sie marzenia...Mamusia, rodzinka i cała reszta patrzy na nią/nie z politowaniem, ma wszystko, dom, dziecko, pracę a wiecznie nie zadowolona, nikt nie zastanawia sie nad jej uczuciami, nad emocjami, samotnością...  


photo
Poczwarka: ... Zdjęcie pochodzi z notki Brak zrozumienia czy za dużo w dupie?


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy