kwie.13

Dzieje się, dzieje...

dodano: 13 kwietnia 2014 przez renia123mala


Nie mam czasu, brak jego sprawia że ostatnio żyję na szybkich obrotach, praca, dom, gary, odkurzacz, dzieci...te ostatnie powodują że padam wieczorem bez żadnego mrugnięcia okiem...święta za pasem, jakby mało było pracy w pracy to jeszcze poza nią, okna same się wiadomo nie umyją, firanki co prawda zawisły świeżo wyprane, kibelek zabłysł blaskiem , kuchnia...niby pozostawiona na koniec jako szybka robota a zawisłam na niej do wieczora, a jeszcze to i tamto, do tego Pipina mina ( bezcenna ), że matka ugrzęzła między ; statkami ; garnkami, kubkami, widelcami - muzyczka z radia płynęła delikatnie wprawiając ruchy w żywsze wibracje...posprzątane, pomyte, ogarnięte...święta mają to do siebie że zmuszają do porządków przynajmniej dwa razy do roku, baba ręce urobi sobie do łokcia, postęka, ponarzeka, wysiądzie przy okazji kręgosłup, wyskoczy dysk, oczy wyskoczą galopującym wybałuszeniem, że w ostatecznym rozrachunku zabłyśnie jaskrawym światłem to co ujrzymy za nim reszta wparuje do kuchni, ręce cycki opadają, Ktosiek szykuje kolacje, nieletnia przy okazji tez coś grzebie w lodówce a okruszki się mnożą - dzielą, podłoga się marze, ochłapy roznoszą i plamy, ślady, słowem jednym - ktoś w ogóle sprzątał? można by powiedzieć gra nie warta świeczki, ale jakże uspokojone zostało sumienie wyrzutów...porobiłam? porobiłam, poświęciłam się? a jakże! a potem? padam snem sprawiedliwego, z myślą że spełniłam dobrze swój obowiązek cokolwiek to znaczy. A to dopiero poczatek, bo gdzie zakupy, gdzie to latanie między regałami, ten spęd zakupocholików, ten cwał między kasami, a potem? mieszasz, gotujesz, przyprawiasz, pełna konsumpcja przy wielkanocnym stole by zobaczyć podkrążone oczy teściowej która tyle się na robiła - a przecież ; obiecała ; że to już ostatni raz, nie ma siły, nie ma natchnienia, ja jej się nie dziwię, dziadek ledwo zyję, babcia daje do wiwatu, ale jak przychdzi co do czego to wiadom - świąt u mamusi nie będzie? no będą...malowanie jajek, tradycja barwienia, ozdabiania, pisanki, kraszanki, wolna wola buzującej wyobraźni, ja chyba odpadam w tym roku na przedbiegach, moja fantazja zawisła na włosku, brak weny którą pozostawiam bez komentarza, za to daję pole do popisu dla córci...

Ale nie o tym...ostatnio dzieje się dużo, szybko, prędko i czasem jakby bez mojego udziału a czasem z udziałem i zawsze to uczucie bycia w szoku. Jak to często bywa odwiedziłam bibliotekę, przybytek książek, oddałam, zabrałam i usłyszałam, pierwsze miejsce za przeczytanie 145 ksiażek w ciągu roku...no kurcze myslę sobie - fajnie, nie tylko niespodzianka, wypracowana na własne konto, ale i nagroda która mnie czeka do odebrania w Dzień Bibliotekarza, oklaski, gratulacje, znowu wzrośnie moje nadwątlone ego, ale też myślę sobie i na co mi to, przecież ja czytam bo lubię, bo kocham i ten nałóg mi wystarcza za wszystkie nałogi świata, nie robię to dla statystyk, dla pobijania rekordów zyciowych, by pokazać innych i sobie że czytam za tych co nie czytają, ot to jest mój inny świat i chyba to wszystko, ale miłe że zostałam doceniona, ciekawe czy tylko słownie bo w tamtym roku przy zajętym trzecim miejscu nie dostałam nawet listu gratulacyjnego i wielkiej szkody nie odczułam...moja satysfakcja jest moją satysfakcja, a może to taki bzik jak w piosence ; Kazdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam chomika, kota , rybki oraz psa ; pamiętacie?

Komunia za pasem , każdego dnia zbliżamy się do nie uniknionego, tak na prawdę czasem mam wrażenie że przygotowania stanęły w martwym miejscu, okupieni, czekamy za dniem a matka dostała tydzień wolnego z tej okazji...niech zyje kierownik...

Pipin? biega sobie z szybkością światła roznosząc dom w drobny pył...od paru dni matka zrezygnowała z popołudniowych drzemek, biega, skacze, bawi się i tutaj padło pytanie kolegi z pracy :

- Twój mały daje Ci chwilę odpocząć?

Żeby dobrze sie zastanowić i odpowiedzieć w miarę skutecznie twierdzę że kawę zawsze wypijam na siedząco by nie dostać wzdęć...tak po prawdzie zależy jaki ma dzień Pipin, kiedy ma humor owszem jeździ sobie traktorkiem i rozprawia o koparach, wiadomo typowy facet...betoniarki, spychacze, chociaż uwielbia ; Koraline ; bajkę o tajemniczych drzwiach które przenosza w inny rozmiar, chwila ciszy też warunkuje stacja muzyczna plus Teletubisie, no właśnie te ostatnie przykuwają uwagę swoim ; tulimy ; więc mały chodzi i powtarza kochamy - ciamciamy, co to znaczy? nie wiem, ale domyślam się że chodzi o ...może lepiej nie wypowiem się zbytnio głośno, nader jednak wolę usiąść z małym na dywanie i z klocków ułożyć samolota, samochoda, a on? uwielbia kiedy sie z nim bawimy, gramy w piłkę, ganiamy, chowamy, uciekamy...poza tym jest siostra starsza która wymyśla zabawy, która swoją wyobraźnię przelewa na nie go i czyta mu bajki które słucha a wieczorem nie zdążę nawet opowiedzieć o Kapturku...padam pierwsza...Kolega za to ma dylemat, życiowy jak to twierdzi uroczyście, mały jego jego nie bawi się niczym, nie lubi zabawek, nie gra w piłkę a o sobie mówi w rodzaju żeńskim, ja zygałam, ja poszłam, ja zrobiłam i facet zachodzi w głowę czy jest OK? zaczyna się obserwacja, czy z moim dzieckiem jest w porządku, czy się rozwija dobrze a może to GEJ ? słucham i uwierzyć nie mogę, bo znam innego kolegę którego dziecko mówi : Daj mu to, On chce, wiec skoro dziecko określa sie mianem dziewczynki, mianem Ono jest już gorsze, inne, wycofane? skoro nie bawi sie zabawkami przeznaczonymi dla chłopca jest z nim coś nie tak? a przecież Pipin też lubi lalki Kornelki, też je nosi, przebiera, nie zastanawiam się nad tym, kurcze nawet do głowy mi nie przyszło by pomyśleć na pięć minut że coś jest nie tak...a przecież też chce usta malować, bo widzi jak ja to robię, obserwuję i chce sprawdzić, zobaczyć, spróbować, buty na korach też go kręcą...zakłada rolki Kornelki i ...tu ściana tam futryna...

Nieletnia zapisała się do klasy sportowej, oK niech jej będzie, niech biega, niech swą energię spożytkuje na sporcie, skoro czuje się na siłach? nic tylko ma moje błogosławieństwo, wsparcie i tylko czekać końca roku...

 

Prosiaczka w ciązy, chyba a może na pewno, jakas taka ospała jak ja w poczatkach ciąży byłam, leży, podjada, spi i brzuchol jej ciut wywaliło...czekamy końca...  




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
bozusia 13 kwietnia 2014 bozusia napisała:

młodziutka szczurzowieprzowinka będzie ;)
jeszcze raz gratki :))))