kwie.24

Urlop - jak najbardziej wskazany :)

dodano: 24 kwietnia 2014 przez renia123mala


Były święta, zając, jajka, święconki, stół uginający sie, był, obżarstwo plus wzdęcia z wszelkimi bąkami, jak najbardziej poszedł w ruch rapacholin z espumisanem zagryzany nospą - my Polacy lubimy jadło co po brodzie skapuje cienka stróżką który na myśl mi nasuwa kolejny tatuaż pod tytułem lubię chleb ze smalcem :) A potem lany poniedziałek bo jak to w życiu bywa lubimy pływać jak to rybka, żabka w spław i kraulem tak i młoda zaszczyciła sie mokrą odzieżą, a co my gorsi byliśmy, tylko to nie były psikawki, jajeczka z którym ach, och coś tam skapnie ale wiadra proszę ja Was mości towarzysze, hydranty i smródka, okoliczna kiełbaska zwana tak poczciwie na cześć ściekówki co to płyneła za osiedlem i tam ta woda boże dzisiaj Sanepid? dzisiaj rodzicie na czele z kołem różańcowym by zakopała toprem , trawą zasiała byleby dzieci , te boże żuczki palców nie maczała, co innego dostać po nosie a co innego trafić do pralni i tam dawaj w tym czy się było lądowało się w wannie z lodowatą wodą, a gdzie tam katar, chrypa, zapalenie płuc ...nam nie było straszne, nie daj boże jak ktoś szedł do kościoła - nie doszedł, jest ryzyko jest zabawa a dzisiaj? dziesięciolatka z butelką wody - postrach bloku, nikt się ze starszych nie boi, nie stęka że mu buciki i kolanówki pomoczyli, każdy idzie twardo przed siebie a bo weszło w życie ustawa jak zawsze mądra i pouczająca żeby zlikwidować lany poniedziałek z wszelką tradycją ulewających inaczej 500 zł kary i weź...dzieciaki między sobą, za zgodą rodziców... Święta były i wszelkie chórki anielskie też, wróciła szara rzeczywistość, codzienność niby psu na budę a jednak...urlopuję i słońce ze mną, z pierwszymi burzami, piorunami, błyskami...latam do kościoła i słucham swojej katechetki która to i katechetką młodej jest a głos ma jak dzwon, śpiewa, recytuje- reszta nie znana a jednak przepełniona jestem kościołem i tak mi się zebrało bo : wiara nasza niby idzie z dobrej i nie przymuszonej woli a mnie ulało...się dosłownie jakby i w przenośni...owszem lubię kościół ale jak nie ma nikogo, kiedy zasiadasz sobie w nawie i odprawiasz zdrowaśkę na swoją modłę, jak rozmawiasz jak ja z Matką Boską i tłumacze jej że świat na łeb upadł i tego nie widzi, wszystko drożeje, małemu muszę sandałki kupić, a tutaj jeszcze testy młodej i komunia i no właśnie bo same dylematy, ale co dobre bo dostała sie bestia i dzięki że była z nią bo ja akurat gulasz mieszałam w garu do klasy sportowej i niech jej będzie skandowanie i bisy :) i plece trzy po trzy bo coś powiedzieć raczej wypada , wolę niż tak niż jak ktoś za mną ma wyziew 50 % - towy a przede mną dusi się z astmy lub innej cholery i powiedzcie mi żebym powtórzyła kazanie, a kazanie - no weźcie o co chodzi, nuda, niskim ciśnieniem zalatuje a tutaj próby, śpiewanie dzieci, rodziców trema i czytanie pisma, bo trzeba wszystko zapiąć na ostatni guzik, sprzątanie kościoła mnie czeka, jedno co dobre że pieniążki zostały zebrane - co za łaska, niestety są tacy rodzice którzy pytają się: a to trzeba płacić...było minęło, jedi zestrachani bo - trwoga to do Boga - jak ja przed egzaminami do szkoły muzycznej, ni w ząb, ni nut, ni ciewo...wlazłam przed ołtarz i dawaj! obiecywanki cacanki - głupiemu radość - że będę dobra, takie tam banaluki, szantaż głupi szantaż, skończyło się jak sie skończyło, egzaminów nie zdałam, facet zmarł i tyle mojego grania...a tutaj? żeby sie udało, żeby co nie nawaliło, a ja siedziałam jak trusia i zamyślona wiedziałam że co ma być to się stanie...młoda jak wiadomo przejęta, wiadomo zbliża się sądny dzień i spowiedź przed księdzem :) ;) boi się, niech się kogoś boi...teraz mam sposób : jak nie pościelesz łóżka to pójdziesz do spowiedzi! hahaha A byli tacy co znużeni czekali końca, dzieci którzy walili się na ławkach, bo ile można: no właśnie nauki, niedzielna, msza, począwszy od odpytywania pacierzy, różańca, rorat, spowiedzi...jakie to zachęcające...bo trzeba, bo mus bo jak nie do nie przepuszczą...zastraszanie...kościół powszechny, dobrowolne przystąpienie a jaki nacisk...Słońce, ciepło, od 10 rano goszczę na placu zabaw, w starych portkach, w styranych koszulkach klepię babki jak mamusia kazała, wystawiam zmarchy na promienie i jest cool :) kolejne kartki przeczytane, bo...Pipin coraz mądrzejszy sam pałęta się między nogami Nieletniej, chłopaków...przyszli gimnazjaliści , wyciągają browce, fajki, rozmowa, gadka szmatka, próbują się na huśtawkach, na bujankach, na ślizgawkach,a tutaj piłka Pipina leży odłogiem, samopas na trawie i dawaj w nim w kiwanego to ci poczeli przejmować piłeczkę i już nie jest nudno, beznadziejnie, obskurnie, bo słońce i latanie za motylami, takie chłopy z dwa metry cięte a za motylami! jak mnie to ujęło, jak mnie złapało za serce i mówię : - Chłopaki , wy fajki, wy piwo a motyle a gdzie wasze dziewczyny! - Nie mamy - ten jeden. - To chociaż sie z małym pobawcie nie bedziecie stratni zobaczycie co to ojcostwo! - krzyczę. No to dawaj młodego na huśtawkę, na bujanki, i tu go tam i siam a ten szczęśliwy, a ja? łeb w słońce i co! jak łatwo dziatwę sprzedać! młoda skoro dostała się do klasy sportowej to dawaj za zbijanego, potem ganianego z piłką , sztandar...chłopaki zerkali to na mnie to nich i stwierdzili: - Pani wychowywała się wlatach 80' - A no tak, ja z tych lat ale chłopaki jaki to był wstyd wyjść z petem w zębach przed blok i tak kiepić przed dorosłymi, za to sztandar, ale jaki! bo na całe osiedle ! i szukaj ich po 12 blokach! po klatkach i piwnicach, a ganianego, a w chowanego!  trzepak i zbijanie bąków! kto tam chciał się nudzić, bo był głuchy telefon ale z jakimi tekstami...pyra, zbijany dziewczyny kontra chłopaki, siatka i kręcenie tyłkiem żeby jakoś udało się zdobyć punkt...byliśmy jak jedna drużyna a nie tak jak teraz komórka, tablet i gierki, my to karty i to na fanty, butelka i moje głupie pomysły...raz kiedyś - opowiadam  - do wiedźmy naszej przyszedł chłopak co zebrał bukiet mleczy i miał powiedzieć że to od dzieci w bloku bo bardzo panią lubią, a my jej nie cierpiliśmy za to że nie kazała w piłkę grać, tak zmiękła, tak zaczęła sie cieszyć, że dostaliśmy paczkę ciastek...a papierosy ? przyszły ale w  wieku bardziej przystępnym a nie tak jak teraz, raz jak u Kwaśniaka zapachniało tytoniem marki ; Radomskie ; ojciec zwołał nas i mówi że nie urośnie, że ma celiakę, że jak to tak nie przystoi więc mówi do syna : - zapal z ojcem jednego Ten w pląsy bo jakże to tak z ojcem swym wypada. My staliśmy zawstydzeni bardziej niż syn i cisza:

- Bierz ja jednego Ty jednego i wypalimy ile kto może. On wziął i pali, ojciec pali, my czerwieni i dawaj kibicować bo cóż innego, to jednemu to drugiemu, ojciec stary palacz wziął piątego a Ten po drugim do kibla poleciał, taka nauczka...nie pali do dziś...szkoła życia. A błoto? błoto, ciapcia, gotowanie na parze brei błotnistej dla naszych chłopów co z pola wyrwali pługiem, ręce po łokcie, kolana zalane, ale było fajnie, jak skakanka, guma i tarzanie się na sianie...było, minęło bezpowrotnie wiec teraz tak patrzę na Pipina że on wraca wieczorem z pola bitwy w portkach upapranych niesamowicie trawą, kupami , bóg wie czym jeszcze, tona piachu w mieszkaniu, miedzy zębami, trzeszczy , piszczy...przeciez to nie wypada, brudne dziecko niby szczęśliwe a patologią nie wieje, nie zaltuje bo jak to wygląda? jak nie zaniedbane, jak zapuszczone, opuszczone, a ono rumieńce na twarzy, bo wyciekany i z chłopakami którzy nasłuchani moich opowieści powyrzucali pety w diabły i poszli umawiać sie gdzie indziej bo tutaj za bardzo wieje popkulturą...może i tak...a młoda nie i wisiała głową w dół przez to bycie bez grawitacji? zwisem wolnym poprzez drzewo, z konara górnego i patrzę i podziwiam z lękiem bo tutaj czarny krajobraz - komunia - gips - tfu, tfu, plucie rzez lewę ramię...Leniwie płyną dni, coraz blizej a jednak fajnie tak że bez szybkosci światła, bez gontwy, słysze ciągłe - mama oć,, mama tutaj, mama moja...te chile tak mnie zespoliły z Gabrielem że ...panie kierwniku jak ja wróce do pracy kiedy to wszystko takie wytesknione, wyczekane...A od modłów i pieśni którą to umiem na blachę jak bum cyk, cyk towlę starę ale jakie jarę : www.youtube.com/watch lub www.youtube.com/watch, matka musi odreagować, nabrać wyrazistości, barw, pokory poprzez muzykę taką ...chociaż ksiądz tez potrafi :) www.youtube.com/watch  




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy