maj11

Zmiany

dodano: 11 maja 2014 przez renia123mala


Każda zmiana nas zmienia, wchodzimy w nowy etap życia, przemy do przodu bo kto stoi w miejscu ten ma malutko a takie są czasy...boimy się zmian, w takich pipidówkach jak moje miasto gdzie do zaoferowania są małe firmy produkcyjne każdy kto złapał pracę trzyma sie jej kurczowo - strach paraliżuje i obezwładnia nasz tok myślenia, a bo gdzie ja do tej roboty pójdę, gdzie ją znajdę jak wszystko jest zablokowane, a boimy sie bo wolimy stagnację, stabilizację, bo wolimy narzekać na płacę, na nawał obowiązków niż złapać byka za rogi, zmienić coś z korzyścią dla siebie i innych, ale łatwo powiedzieć...matka myśli, zastanawia sie i piwo się wylało, zmieniam pracę, zmieniam otoczenie, łapię powietrze chociaż kto mi obieca że będzie dobrze, może tam dokąd zmierzam będzie gorzej, ale kto się nie boi, nie idzie na przeciw przeciwnościom ten zawsze pozostanie w tyle...wiec nawet będąc w posiadaniu dwójki dzieci, płatności, mimo że - owszem boję się jak jasna w ten nazad - to chcę coś zmienić bo nie wyobrażam sobie mojej przyszłości w przyszłości, jeśli twierdzicie i upieracie się w tezie że chcecie równouprawnienia to co macie na myśli? wspólne gotowanie, bieganie, posiadanie takich samych praw na każdym poziomie otóż jesteście w błędzie są takie firmy które przyjmóją kobiety na stanowiska męskie, no wybaczcie ale nie każda kobieta odepchnie wózek z towarem przekraczającym normę, nie każda kobieta bedzie fachowcem przy elektryce, mechanice czy hydraulice o reszcie nie wspomnę i tutaj nie bisuję w stronę facetów, mężczyzn i chłopów ale prawda jest taka że pchacie się babeczki z tipsami w wielkie gówno. To nie znaczy że baba ma miejsce w garach , w oborze czy tylko na miejscu szwaczki, przecież dajemy radę jako prezeski, spełniamy się jako technolożki, jako nawet matki, w tym co sprawia nam przyjemność, ale na boga jak widzę babę na miejscu faceta która szarpię się, szuka wsparcia, która ...siekiera otwiera mi się motyką, no sory...Zmieniam pracę bo nie sprzyja mi klimat, mam chrypę która utrzymuje się odkąd , no właśnie za długo, nic nie działa, żadne leki, żadne moce wszelkie, za dużo chemii która działa jak alergia, powala mój głos i pomyślec że kiedyś tam za czasów Wigry i ciemnoty po 80' - tym, piałam w hurku kościelnym...odchodzę a przynajmniej chciałabym odejść do czegoś nowego co doda mi skrzydeł, doda mi energii, doda mi nowego patrzenia w przyszłość mimo wszystko...nie ma przyszłości w tym naszym pięknym kraju, nikt nie dba o dobro rodziny bo jak niby mamy rodzić dzieci skoro państwo nie pomaga, skoro te płace ; rodzinne ; są w opłakanym stanie, jak mamy wychowywać dzieci na minimalnej płacy gdzie ledwo starcza na podstawowe potrzeby, gdzie nikt się nie martwi niczym a tylko obiecuje, panie premierze proszę ...wystarczy że posiadasz wiecej niż jedno dziecko , idziesz na zakupy bo buty wyszły, spodnie dla dzieci, bluzy i już jesteś w tyle z pensją, a przecież dzieci lubią owoce, lody, słodycze, małe przyjemności które sprawiają gulę w gardle bo nie stać cię poczciwy człowieku na takie frykasy! byłam raz świadkiem jak mama tłumaczyła synkowi że lizaka nie kupi mu bo musiałaby kupić razy trzy a nie starczy jej na chleb, Panie premierze no proszę...idą wybory do Parlamentu, są nawet tacy co na Dzień Matki chodzą z kwiatami i karteczkami by popierać taką a nie inną partię, obiecują nam cuda nie widy, rzucają słowa na wiatr a wiadomo jak to się skończy, mordy do koryta i się napchają za tę najniższą płatnika...szkoda gadać...jak tu żyć...  


photo
...: ... Zdjęcie pochodzi z notki Zmiany


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy