czerw.15

Nieletnia z Pipinem

dodano: 15 czerwca 2014 przez renia123mala


Mając dzieci człowiek uczy się tolerancji - bo że dzieciom wszystko leci z rąk i nie tylko wiadomo! - wyrozumiałości - także znane uczucie kiedy dziecko prosi Cię poraz enty i dziesiąty o opowiedzenie jak żabka uciekła z rączki i skoczyła do stawu! ( żaba się uratowała, matce w udziale przypadło mówienie o tym samym ), cierpliwości - kiedy poraz któryś tam Twoje dziecko zamiast trafiać w kibelek , podlewa Twoje chodniki, panele, miejsca do których myślisz że nie ma dostępu a potem zemsta jest mało adekwatna do sytuacji...Nauka kibelkowania, bijesz brawo! śpiewasz 100  lat ( kto powiedział że ta piosenka cieszy się tylko i wyłącznie na jedną okazję, u nas sprawdza się w każdej okoliczności ), biegasz co pięć minut i pytasz :

- Chcesz siusiu?

- Nie...

Więc po kolejnych pięciu minutach sadzasz małolata na wucet i czekasz efektów by mieć z głowy a w ten sposób uczysz cierpliwości własnej z narażeniem na zdrowie psychiczne...po kolejnych pięciu minutach Pipin z bananem na twarzy i wielką radością oznajmia pokazując porteczki że niestety do fajerwerków i pełnej satysfakcji brakuje nam  ciut i jeszcze...matka lata ze ścierą, zmywa , pierze, wiesza, składa i już jest do przodu bo...każdy dzień nauki - uczy przede wszystkim zaznajomieniem sie z nową sytuacją, dziecko teraz raz powie pięć razy nie, ale przyjdzie czas i dzień kiedy taki stan rzeczy będzie normalny, a ja i tak jestem dumna...uczymy się kolejnego etapu bo jak nie teraz to kiedy?

Nieletnia z kolei? typ modelki, na pierwszy ogień idą włosy...czesze, układa, kombinuje a matka chodzi i zbiera gumeczki, spineczki, grzebyki, szczotki...ponoć nic matkę nie zdziwi tym bardziej, że dzisiejsze dzieci porównując do siebie są jak dorastające nastolatki z posiadaniem dziesięcioletniego stażu...leży i zamiast książki, dobrego filmu ujeżdża gry, tableta a coś wspomniała o tym tam na reke...

Dzi­siej­sze nieśmiałe dziec­ko, to to, z które­go wczo­raj się śmialiśmy. Dzi­siej­sze ok­rutne dziec­ko, to to, które wczo­raj biliśmy. Dzi­siej­sze dziec­ko, które oszu­kuje, to to, w które wczo­raj nie wierzyliśmy. Dzi­siej­sze zbun­to­wane dziec­ko, to to, nad którym się wczo­raj znęcaliśmy.

Dzi­siej­sze za­kocha­ne dziec­ko, to to, które wczo­raj pieściliśmy. Dzi­siej­sze roz­trop­ne dziec­ko, to to, które­mu wczo­raj do­dawa­liśmy otuchy. Dzi­siej­sze ser­deczne dziec­ko, to to, które­mu wczo­raj oka­zywa­liśmy miłość. Dzi­siej­sze mądre dziec­ko, to to, które wczo­raj wychowaliśmy. Dzi­siej­sze wy­rozu­miałe dziec­ko, to to, które­mu wczo­raj przebaczyliśmy.

Dzi­siej­szy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziec­ko, które wczo­raj żyło ra­dością.

Ronald Russell miał rację w twierdzeniu że tym jak kształtujemy człowieka jako rodzice, takim staną się jako dorosłe osoby...ale czy tylko kształtują rodzice? szkoła, plac zabaw, rówieśnicy, z kim przystajesz takim się sam stajesz, wpływ czasów kreuje nasze dzieci które stawiają na rzeczy, marki, pojawia się fobia od przedszkola, zabawki z górnej półki, ubrania najlepiej idące z modą, gadżety od których zielenieją z zazdrości te dzieci których nie stać na posiadanie komórki bo już w przedszklu dzieci posiadają telefony ; zaufania do mamusi i tatusia ; które mają służyć jako skarga na panią, bo krzyknęła a nie ważne że dziecko zasłuzyło na karę, ale przecież to już PRZEMOC! w szkole taka komórka działa jako podpowiadacz, dziecko dzwoni w trakcje klasówki do mamy by zapytać ile to jest tyle a tyle...chore czasy jak klimat...ale wystarczy że powiesz żeby dziecko pobawiło się samo to nie umie, jakby zostało wyprute z posiadania wyobraźni, kreatywnego myślenia, fantazji...nieletnia snuje plany na wakacje, przecież to już za chwil parę, moment, jakby tuż za rogiem czai sie czas wolny od którego matkę już boli głowa bo słyszy już :

- Gdzie pojedziemy, co porobimy, siedzieć w domu nie będę?

Więc jedno gdzieś wybędzie, wyperswadujemy, wystrzelimy w kosmos z efektami specjalnymi, drugie uczepi się mamusi kiecki, tatusia porteczek i tak byle do września i przejścia kolejnego etapu, magicznego? przedszkola...teraz kibelkujemy, idziemy parę kroczków do przodu, parenaście utrzymujemy za sobą ale i tak idziemy z postępem...małolat mówi, idzie mu jak po brygidzie i co tu dużo  mówić, klnie jak szewc...taki etap, moment? siada sobie w kucki i mówi do auta:

- K...jedziesz czy nie...

Oczywiście pierwsza nasza reakcja to omal nie pękliśmy ze śmiechu, przecież takie małe a już wie co mówi? nie wie, zdobywa wiedzę poprzez zasłyszane teksty powtarzane w kółko, jeśli taki osobnik zobaczy że słownictwo bardzo bulwersuje rodziców i otoczenie powtarza z mocą pocisków rakietowych, więcej, szybciej ze wzrokiem utkwionym w odbiorcę, brak reakcji jest najlepszą obroną na atak...więc czasem pojawi się przecinek, mały przerywnik i tylko tyle...przeżyjemy...byleby nie pojawiły się pitoty na ścianie...

A jak u Was szła nauka siusiania bez pieluszki?


photo
...: ... Zdjęcie pochodzi z notki Nieletnia z Pipinem


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy