czerw.27

Wakacyjne plany

dodano: 27 czerwca 2014 przez renia123mala


Wakacje, pożegnanie trzeciej klasy odbyło się strumieniem łez Pani Nauczycielki, świadectwami, uśmiechem nad wyraz bananowym, przemową Pani Dyrektor, wakacje czas zacząć a więc nieletnia snuje plany ( jak znam życie połowa padnie trupem zanim zostanie zrealizowana choćby w myślach ), pojadę do cioci Dorotki, będę biegała z Zuzią, psami, kotami, świnkami morskimi ( o tym potem ), będę skakała w stodole na sianie, potem pojadę do cioci Ewy i z Marcelem pomoczymy w Gruszynce nogi, połapiemy ryby, zwiedzę Poznań...a pojedziemy do Łodzi do Zoo? a mama? nic nie słyszę a czy będę mogła spać do 12? a bedę mogła ; ganiać ; do późna na dworze, a mama weźniesz urlop, a mama musisz chodzić do pracy? a mama zostawisz mnie u babci a mama...pytań nie ma końca, wiem że za chwilę usłyszę: mamo nudzi mi się, mamo nie mam co robić, mamo...na razie puki co kończymy trzecią klasę, plecak został rzucony na dwa miesiące  w kąt, Pipin szaleje bo zyskał siostrę a mnie głowa pęknie od wiecznego darcia papy... Świnki morskie, małe futerkowe stworzenia, kochane i kochające, Frida będąc w ciąży z każdym dniem robiła się coraz grubsza i grubsza, kwadratowa, głowa mała , tyłek ...ogromny...jadła, spała, jak to baba w ciąży...a Tofik? jak to przystało na samca, patrzył, kwikał i nadziwić się nie mógł, nagle jak co nie kwiknie, jak coś nie stęknie ale oczywiście wstałam zajrzałam do klatki i? nic, poszłam spać...w nocy wstaję za potrzebą i zerkam mimo chodem a tu nagle Tofik jakiś taki, siedzi biedny, jak na szpilkach, jak na węgielkach gorących, dziwny, spłoszony, patrzę a tam? coś przeleciało, przebiegło scieżkę pomiędzy miską a poidełkiem, małe jakieś, szybkie...jedno, dwa...mówię głośno: Jacek chyba się okociła...zaspany Pan wynurza się z pod kołdry, idzie , patrzy i? trzy, cztery liczy...co my zrobimy z czterema świniami? a te biegają, szczęśliwe, zżerają trawkę, spijają mleko z cyca, podjadają ziarna...szaleństwo zaczęło się jak dzieciaki wybudzone ( nie koniecznie my ), ujrzały małe, nie zaradne i bezbronne małe świnki, pomieszane pomiędzy tatusia a mamusię, pisk radości: mamo zostawimy je wszystkie? i widzę oczami wyobraźni całą mafię w jednej klatce - nie dziękuję, więc w dwa dni zostały przydzielone do rodzin które świnki jak my kochaja nad życie...chore nie? po miesiącu zostaną oddane w dobre ręce a my zaznamy spokój ducha...puki co, Frida myje, karmi, całuje po pyszczkach a my ? obserwujemy, kochamy wszystkie bo jednak zwierzęta uczą troskliwości, odpowiedzialności, mojej cierpliwości bo trzeba zmienić ściółkę, nakarmić... ale jednak warto mieć coś o co się dba...

Weekend , pięć dni tygodnia zrobiło wszystko ze mną, jakby można było rzec - wycinęło ostatnie krople sił witalnych, gdyby nie chłopaki to nie wiem kto by ukończył ostatnie pudła - cóż ciągle się uczę, ciagle się wparwiam i pytam sie czy ja się nadaję do tej pracy? czy nadążę? daję sobie czas - potem zobaczymy...puki co - odpoczywam i mam nadzieję że chwilę zapomne przed nie uniknionym...  


photo
Zakończenie trzeciej klasy: .... Zdjęcie pochodzi z notki Wakacyjne plany


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy