lipiec6

Porzeczki, lato, komary, jeziora...

dodano: 6 lipca 2014 przez renia123mala


...Lipiec...Wakacje, słońce i gorące powietrze sprawiło że uciekamy na działkę, inni uciekają nad jeziora ( które u nas są ale położone gdzieś dalej ), nad daczę jak to się kiedyś lubiło mówić ( lub chwalić ), inni grilują, piją, bawią się wesoło , gwarnie, spijają browce, drinki, upijają się lub tańczą pod wpływem i nie tylko muzyki...a my uciekamy po tygodniu mozolnej pracy, od nagrzanych murów ciesząc się że posiadamy chociaż cztery ary ziemi tuż za miastem, jest gdzie posiedzieć, powdychać powietrza , poczuć wiatr we włosach, promienie słońca, jest zieleń która koi nerwy ( bo kto ich nie ma niech uznaje się za szczęśliwego człowieka), która łagodzi umysł, która sprawia że odpoczywam, izoluję się od rzeczy przyziemnych dla których poświęcam więcej czasu na tworzenie kolejnych półek z tym na ; już ; i ; potem ; bo nasza codzienność składa sie z planów nie koniecznie wielkich ale i tak sprawiają że nagle takie miejsce jak działka, natura, zieleń sprawia że świat staje się jakby odkrył swoje drugie ja, inną twarz bardziej zaznaczoną kolorami...smak owoców zrywanych prosto z krzaka, co z tego że porzeczka jest kwaśna i cierpka w smaku a jednak zrywając je i połykając czerwone kuleczki smakują jak niebo w gębie, odnajdują miejsce przy truskawkach które przez ciągłe opady i zalaną działkę było tyle co nic i odwieczny brak słońca, więc podjadamy, podglądamy co tam siedzi pod listkiem, krzaczkiem, pająki, mrówki, ślimaki...dzieciaki są w posiadaniu ; róbta co chceta ; mają basen, namiot, piaskownicę, pobliski staw, drzewa, altankę i głowę którą wystarczyć napełnić pomysłami by czas ten nie był spożytkowany na marudzeniu że nudno, że wolą plac zabaw...Odkąd nadeszła wiosna wybywamy byle z dala od bloku, siedlisk ludzkich ciał, owszem towarzystwo innych dzieci sprzyja integracji, wspólnych zabaw, ale dobrze jest czasem odniesienie tworzenia własnej więzi z naturą i dziećmi z dala od spalin, tłoku ( gnieżdżenia się na jednaj blokowej ławce ), tam gdzie łapiemy dźwięki inne niż znane, śpiew ptaków, trel który działa na zmysły, ta działka daje odskocznie, jest muzyka, są bąki, pszczoły nie koniecznie te z bajek a jedną potrafią nie tylko zapylać ale i żądlić zwłaszcza takie dzieci które poprzez ciekawość świata chcą zobaczyć a co się stanie jak wyrwę temu owadowi skrzydełko i ...płacz , cebula a na końcu pamięć robi swoje że od pewnych istot lepiej trzymać się z daleka...więc siedzimy, grilujemy, zaspokajamy zmysły, delektujemy się i takie chwile potrafią być szczyptami szczęścia ...

...Uciekamy przed oddechem ludzkim i trafiamy jak kijem w mrowisko, skupisko ludzkie ma to do siebie że jesteś w posiadaniu bycia częścią jednostki społecznej bez prywatności, bez bycia samym z soba - a ja lubię ostatnio bycia samą, nie uciekam od ludzi, praca i bycie zdanym na towarzystwo, dom i nie jesteś sama bo Ktosiek, dzieci, dziadki plus świnki morskie i cała gromada skaczących prosiaków...dzisiaj za to wsiedliśmy na rowery, plecak na plecy, kosz wypchany dobrociami i siły witalne w nogach...plaża, piasek pod nogami, szum iglaków, woda i radość dzieci, one woda, szaleństwo z bycia mokrym - a ja nie lubię - pluskają się, chlapią, kopią, robią breję z błota, łapią żaby, gryzą nas komary...a ja siedzę na kocyku, łapię widoki i znowu delektują się Katarzyną Enerlich ; Prowincją pełną czarów ; te powieści Kasi mają magię, pozwalają odkrywać sens życia, czerpać radość z takich chwil bycia z rodziną, odnalezienia równowagi w przyrodzie, rozumieć siebie, przyrodę i naturę której jesteśmy częścią, czytając zawsze mam wrażenie że bohaterka jest nie tylko dobra duszą ale ma w sobie pozytywną energie i tylko żal że te powieści czyta się jak je świeżą bułkę z twarożkiem ze szczypiorkiem...  


photo
Katarzyna Enerlich: nie można zabić miłości jeśli ją w ziemi pogrzebiesz odrasta jeśli w powietrze rzucisz liścieje skrzydłami jeśli w wodę skrzelą błyska jeśli w noc świeci więc ją pogrzebać chciałam w moim sercu ale serce miłości mojej było domem moje serce otwarło swoje drzwi sercowe i rozdzwoniło śpiewem swoje sercowe ściany moje serce tańczyło na wierzchołkach palców więc pogrzebałam moją miłość w głowie i pytali ludzie dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt chwyciłam miłość aby ją połamać lecz giętka była oplotła mi ręce i moje ręce związane miłością pytają ludzie czyim jestem więźniem Halina Poświatowska Zdjęcie pochodzi z notki Porzeczki, lato, komary, jeziora...


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy